24 lutego, 2015

Posiadanie marzeń jest ważne, ale jeszcze lepsze jest ich spełnianie


Dzisiaj temat, który chciałam poruszyć już jakiś czas temu. Czym są dla was marzenia? Według mnie bez marzeń życie jest nudne. Chyba każdy z nas powinien mieć wybrany swój cel i tor, po którym chce iść. Gdyby ktoś spytał mnie o moje marzenia, albo powiedziałabym naprawdę wiele, albo nic. Zaczynają się od najdrobniejszych rzeczy jak spacer i "wędrują" to tych większych jak podróż do Stanów. Ze względu na to, że od najmłodszych lat jestem raczej pesymistką, nie sądziłam nigdy, że jakiekolwiek z nich może się spełnić. Tak tak, chodzi o koncert Ed'a. Moja cała rodzinka zarzuca mi, że cały czas o nim mówię, więc jeżeli wam też to przeszkadza, możecie wyjść z bloga. Ja jednak zachęcam do zostania na dłużej. :) Muszę przyznać, że zaraz po koncercie dopadła mnie jakaś depresja. "Nigdy go już więcej nie zobaczę, czemu tak krótko, Ed czemu zostawiłeś mnie zaraz przed walentynkami, matko jaki on jest cudny" bla, bla, bla, bla. Po kilku dniach chyba mi przeszło. Mówię chyba, bo śni mi się po nocach i codziennie szukam jakiś tanich biletów na jego koncert GDZIEKOLWIEK by on był. Chyba przerodziło się to w obsesję. Kiedyś Ed był dla mnie "rudym facetem z youtube'a, którego i tak nigdy nie spotkasz, słuchasz jego muzyki i tyle." Na koncertach wszystko staje się takie prawdziwe. Naprawdę nie wiem jak zbytnio to ująć, ale zobaczenie go było dla mnie tak ogromnym szokiem. Nie spodziewałam się tego w aż tak ogromnym stopniu. Ale dzisiejszy post nie jest o Edzie, tylko o pewnym przełamaniu, które miało miejsce po koncercie. Po tym wydarzeniu zmienił się lekko mój pogląd na marzenia. Zaczęłam oglądać motywujące filmiki, rozmawiałam z dziewczyną, która miała m&g z Ed'em i jeszcze bardziej umocniła mnie w tym, że niewarto wątpić w swoje marzenia. Dobrze, że jeszcze mamy ludzi, którzy potrafią nam to uświadomić :) Marzenia się spełniają. Ugh, jak banalnie to brzmi... Jednak warto prędzej czy później w to uwierzyć. Moim marzeniem było zobaczyć i usłyszeć Ed'a na żywo i się udało. Myślę, że w życiu spełnię jeszcze milion swoich marzeń. Tych zaplanowanych i tych spontanicznych. Jak już idziemy drogą marzeń. Dawno temu pomyślałam, że założę bloga. Moim marzeniem było pokazanie się w internecie. Chciałam pisać dla was. Początki były okropne. Patrząc na moje stare zdjęcia i posty chce mi się po prostu płakać ze śmiechu. Jednak praktyka czyni mistrza! Jeszcze nie jestem mistrzem, ale dążę do tego. :) Dziękuję wam za spędzone ze mną 2 lata. W tym czasie tak dużo się zmieniło... Nie będę robić podsumowania jak rok temu, bo zajęłoby mi to mega dużo czasu. Na tą chwilę jest was tutaj 575. Liczba wyświetleń wynosi powyżej 105.000. Jest to dla mnie ogromna liczba! Na innych portalach jest was więcej, ale to absolutnie mi nie przeszkadza. W tym roku spróbowałam swoich sił w konkursie blog roku 2014. Niestety nie udało się, ale mam jeszcze troszkę czasu! Mimo wszystko dziękuję za wszystkie głosy, komentarze, obserwacje, pomoc w wymyślaniu tematów na posty i za samą waszą obecność, bo bez was nie istniałby ten blog! Dziękuję! xx



koszula: klik
legginsy: zara
buty: h&m

20 lutego, 2015

Recenzja: biżuteria BornPrettyStore

Hej kochani! W ostatnim czasie przyszła mi paczuszka od sklepu BornPrettyStore. Bardzo się zdziwiłam, bo nie minęło chyba nawet 7 dni od zamówienia. Rzeczy są naprawdę świetne. Podczas krótkiego spaceru z moją przyjaciółką udało mi się zrobić kilka zdjęć, które przedstawiają moje zamówienie. Tego razu wybrałam trzy rzeczy: bransoletkę i dwa naszyjniki. Jeden z nich powędrówał do mojej przyjaciółki! Jeżeli miałabym ocenić jakość biżuterii, nie mogę powiedzieć, że jest ona genialna, ale nie mam do niej zastrzeżeń. 
bornprettystore.com

Dajcie znać czy biżuteria wam się podoba! :)

16 lutego, 2015

Koncert Ed'a

Hej miśki! Potrzebowałam trochę czasu, aby ogarnąć te wszystkie emocje krążące po mojej głowie. Są takie momenty kiedy osiągamy pełnie szczęścia i doświadczyłam tego w piątek trzynastego. Nie wiem już od czego zacząć. Po prostu mam wam do przekazania tyle, że chyba nie zmieściłoby się to nawet w dwóch postach! Więc może od początku.. O 9;30 wyjechałyśmy z Julką pociągiem do Warszawy. To był nasz pierwszy taki trip, więc nasza ekscytacja była podwójna. Na miejscu byłyśmy koło godziny 12;40. Z dworca centralnego poszłyśmy do Złotych Tarasów, żeby coś zjeść. Najedzone i szczęśliwe pochodziłyśmy trochę po sklepach spotykając fanów Ed'a w koszulkach i z opaskami. Następnie udałyśmy się do pracy mojego taty, z którym miałyśmy pojechać zjeść coś jeszcze zaraz przed koncertem. Muszę przyznać, że Warszawa jest jednym wielkim zbiorowiskiem vloggerów i bloggerów. Istny raj dla mnie! :D To miasto podoba mi się coraz bardziej, a teraz będę bywać w nim o wiele częściej. Kto wie, może kiedyś zostanę tam na stałe. Nie chcę na razie mówić, bo jeszcze zapeszę. No cóż, trochę się u mnie pozmieniało, a to jest tylko znak tego, że dawno nie mówiłam wam o tym co się dzieje. Wracając do tematu... Około godziny 16;30 pojechałyśmy pod Torwar, gdzie czekałyśmy na otwarcie bramek. Parę minut po godzinie 18;00 bramki zostały otwarte, a my wbiegliśmy do środka. Sprawdzone przez minimum 3 ochroniarzy dostałyśmy się na halę. Byłyśmy trzecie od barierek, jednak sprawa się trochę zmieniła. Mianowicie ludzie pchali się z boku i wypychali przód do tyłu. Nic nie można było na to poradzić. Supportem na koncercie był Ryan Keen, który jest tak uroczym człowiekiem.. Po supporcie przyszedł czas na mojego kochanego rudego! Pierwsze sekundy... To było coś nie do uwierzenia. Nadal nie jestem w stanie uświadomić sobie, że widziałam, słyszałam Ed'a. Gdyby nie filmiki, które jeszcze zostały na moim telefonie myślałabym, że to sen.
* Zdjęcie powyżej zapożyczone z jakiejś strony*
Zdjęcie, które na Instagramie zamieścił Ryan Keen-piosenkarz, który był supportem Ed'a!
---------------------
Ed to naprawdę genialny człowiek. Mówił nam rzeczy, które tylko potwierdziły nasze domysły. Jest osobą zabawną, mimo że niektórzy twierdzą, że jest wiecznie przybity! Swój koncert rozpoczął piosenką I'm a mess, która jest dla mnie niesamowicie ważna. Po jej wykonaniu powiedział zdanie: 'My name is Ed'. Tak, jakbyśmy nie wiedzieli!xx To tylko pokazało, że jest człowiekiem niesamowicie prostym, a mimo tego tak wielbionym przez nas, przez miliardy sheerios. Trzeba również wspomnieć, że Ed na swoim drugim mikrofonie powiesił polską flagę z napisem: 'polish vodka after show'. Nasze dwie zaplanowane akcje wyszły świetnie. Jedną z nich były serduszka, a drugą kartki z nagrodą grammy. Kiedy podnieśliśmy kartki na twarzy Ed'a pojawiło się wzruszenie i delikatny uśmiech. Ed wziął od fanki jedną kartkę i schował ją do tylnej kieszeni spodni, po czym powiedział, że powiesi sobie ją nad łóżkiem i będzie o nas myślał. Obiecał następny koncert, na którym nie wiem co, muszę się pojawić i nie widzę już innej opcji. Sheeran, powiedział na koncercie, abyśmy byli ciszej i zrobił "shhh". Ludzie zaczęli wrzeszczeć i nawzajem się uciszać, co powodowało jeszcze większy gwar i uśmiech na twarzy Ed'a. Powiedział nam na tym koncercie tyle cudownych rzeczy, że chyba nie zdołałabym ich tutaj wypisać. Udzielił dwóch wywiadów dla: Pytanie na śniadanie oraz DDTVN. W jednym z nich powiedział, że widział bardzo dużo ładnych polek i zapytał czy są jakieś brzydkie, bo żadnej jeszcze nie widział? To było tak urocze. Każda dziewczyna mogła poczuć się kochana przez samego Eda Sheerana xx. 
Zdjęcia Ed'a zrobione przeze mnie // depresja pokoncertowa 
Nadal nie mogę się po tym wszystkim pozbierać. Wpadłam w tzw. depresję pokoncertową i za każdym razem kiedy usłyszę jego piosenkę chce mi się płakać. Był to dla mnie ogromny szok. Emocje nie do opisania. Mam nadzieję, że jednak trochę przybliżyłam wam temat koncertu i pokazałam jak to wszystko wyglądało z mojej perspektywy! :) Chciałam wszystko ująć w miarę zgrabnie i napisać zwięźle, ale niestety mimo wszystko wyszło tego całkiem dużo. Jeżeli wytrwaliście, szacun dla was! Dajcie znać jak podoba wam się nowy design i do następnego posta! xx

03 lutego, 2015

Głosowanie czas zacząć!

Witam was kochani! Pogoda ostatnio nas zaskakuje. Śnieg sypie. Raz jest, raz nie. Ja, korzystając z genialnej aury postanowiłam wybrać się z przyjaciółką na zdjęcia, które bardzo mi się podobają. Wreszcie nadeszło głosowanie na Blog Roku 2014. Znajduję się w kategorii "blogi nastolatków". Muszę powiedzieć, że naprawdę się wszystkim stresuje. Czas od zgłoszenia bloga, aż do dzisiaj zleciał mi tak szybko... Teraz zostaje mi tydzień. Tak, w okresie dokładnie 7 dni można na mnie głosować. Nie liczę absolutnie na to, że wyłonią mój blog do trójki albo nawet do dziesiątki, ale muszę przyznać, że moim marzeniem jest spotkać dwie inne bloggerki i nawet bez wygranej, spędzić z nimi czas. Z resztą, chyba każda młoda bloggerka o tym marzy. Na stronie możemy dostrzec naprawdę wiele genialnych blogów. Konkurencja jest ogromna! Kilka lat temu napewno nikt by nie pomyślał, że znajdzie się tyle nastoletnich bloggerek. Mimo wszystko, bardzo cieszę się, że mam możliwość wzięcia udziału w tym konkursie! Nie pozostaje mi nic innego niż zachęcić was do głosowania... Z góry dziękuję za każdy oddany głos. Już parę osób napisało mi, że zagłosowali i naprawdę jestem już z tego powodu baaardzo szczęśliwa. Dziękuję! 
 ...a po zagłosowaniu zapraszam na obejrzenie zdjęć! :)
sweter: sh
spódnica: klik
buty: h&m

30 stycznia, 2015

Współpraca | Sheinside

JAK ZACZĄĆ...
W moim przypadku firma napisała do mnie sama. Jednak czasem warto spróbować swoich sił i napisać maila. Mail powinien być krótki, zwięzły i oczywiście obowiązkowo napisany w języku angielskim (jeżeli piszecie do firmy zagrnicznej). Jeśli nie czujecie się na siłach, możecie skorzystać z tłumacza, jednak nie ufałabym mu zbytnio! Co zawrzeć w mailu? Na począku oczywiście wypada się przedstawić, powiedzieć czym się interesujecie. Następnie warto przedstawić swoje dzienne i ogólne statystyki. Mowa tutaj o liczbie obserwacji, wyświetleń dziennych i ogólnych, liczbie komentarzy, itp. Moja rada jest taka... Jeżeli dopiero zaczęliście przygodę z blogiem i macie załóżmy 100 obserwacji, niewarto pisać do firmy. Możecie spotkać się z odrzuceniem. Firmy poszukują osób, które zareklamują ich produkty. Co oznacza, że nasz blog musi mieć jakikolwiek rozgłos. Jak już wcześniej wspomniałam, reprezentantka Sheinside napisała do mnie sama, co sprawiło mi niesamowitą radość i przyniosło dużo satysfakcji. Często ktoś mnie ile wynosiła liczba obserwacji, kiedy rozpoczęłam swoją pierwszą współpracę. Ta liczba wynosiła coś około 300-400 obserwatorów i wydaję mi się, że byłam jednym z wyjątków, ponieważ w regulaminie współpracy z Sheinside pisze, że poszukują oni bloggerek/bloggerów z minimum 1000 obserwacji.
O FIRMIE...
Muszę przyznać, że Sheinside jest jedną z lepszych firm jakie widziałam. Mam świetny kontakt z panią, która jest przedstawicielką. Odpowiada na wszystkie moje pytania dotyczące współpracy. Jest bardzo miła! :) Ubrania z Sheinside są świetne. Czasem zdarza się kiepski materiał lub dziwny krój, ale w moim akurat jest to mój błąd, bo jestem taką gapą, że nie potrafię spojrzeć na wymiary. Z reguły ciuchy naprawdę cieszą oko. Czy warto rozpocząć współpracę z Sheinside? Według mnie tak. Jeżeli czujecie się na siłach, macie trochę obserwatorów i wyświetleń, powinniście spróbować. Nawet jeśli odmówią, wasz mail u nich zostanie i może kiedyś zaproszą was do kolaboracji.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ...
Często zapominamy o jednej rzeczy. Współpraca nie wiąże się tylko przyjemności z dostawania nowych ubrań, ale również z odpowiedzialnością. Bez względu na to jaka jest pogoda, temperatura, musimy w określonym czasie zrobić zdjęcia i opublikować post. Niezawsze jest to takie proste jak się nam wydaje. Dlatego strasznie denerwują mnie komentarze, że się sprzedałam i inne głupoty.
Dziękuję Wam za przeczytanie tego krótkiego posta. Mam nadzieję, że przyda się osobom, które rozważają napisanie do firm. Zapraszam do klikania w linki na dole, bardzo mi to pomaga! :) Trzymajcie się xx