7/06/2015

Don't be afraid


Ile momentów w życiu sprawiło, że miałam tzw. mindfuck'a? Nie chcę przeklinać na blogu, ale nie znalazłabym teraz odpowiedniejszego określenia tego stanu. Nie zliczyłabym ile razy stałam pomiędzy dwoma wyborami i zastanawiałam się jak postąpić, żeby nie było gorzej. Bardzo często zaprzeczałam sama sobie. Nakazywałam sobie zupełnie inne rzeczy, aby tylko zapobiec niepotrzebnym problemom. Aż głupie wydaje się to, że piszę tutaj, często staram się rozwiać jakieś wasze codzienne wątpliwości, a sama robię coś inaczej. Bo w końcu nie postępuję zgodnie z zasadami, którymi ułatwiam wasze życie, prawda? I czasem niestety tak jest. Wszystkim potrafimy pomóc, doradzić, a sobie nie. Nie sądzicie, że czasem wstępuję w nas coś złego i gdzieś w głębi czujemy, że czynimy źle, ale jednak wpadamy w ten cały wir? Tak jakby ktoś nami kierował. Sama nie wiem do końca czemu podejmujemy decyzje, których nie chcemy podejmować, ale w moim przypadku przejawił się chyba pewien strach. Tyle razy upadłam na własne życzenie. Po co to wszystko? Ciężko jest ogarnąć pewne rzeczy w nas samych. 

Kolejną szczególnie dla mnie, tragiczną rzeczą jest wcześniej wspomniane podejmowanie wyborów. Każdy z nas powinien uczyć się dojrzałości, a dojrzałość polega na świadomym podejmowaniu decyzji, co jest jedną wielką masakrą! Trudno jest mi pojąć to, że jeden wybór zmieniony w przeszłości mógłby tak drastycznie wpłynąć na nasze teraźniejsze życie. Wyobraźcie sobie co byłoby, gdyby na świecie nigdy nie pojawił się Adolf Hitler. Może zbyt drastyczny przykład... Co by było gdyby wasi rodzice nigdy się nie poznali? Bylibyście jednym Wielkim Nic i naprawdę ciężko to pojąć jak wcześniejsze wybory wpływają na teraźniejszość. Co byłoby ze mną gdyby nie blog? Pewnie znalazłabym jakieś inne zainteresowanie, na które bym teraz za nic na świecie nie wpadła.

W tym wszystkim jest jednak mały sens. Nasi rodzice po coś się poznali. Skoro nie jesteśmy już tym Wielkim Nic, nie bójmy się podejmować decyzji. Po coś przyszliśmy na świecie i w głębi swojego wiecznie zakłopotanego serca czuję, że mimo tego ile mamy wad, mamy tu jakiś cel. Nie mówię tego po to, żeby powiedzieć wam, że już nic nie musimy robić. Chcę was w jakiś sposób zmotywować. Ja bez nauki, a raczej ogromnej dawki stresu czuję się zupełnie inną osobą. Czuję się naprawdę szczęśliwa i chcę się tym dzielić :) Dlatego zachęcam was, żeby znaleźć sposób na te wakacje. Spędzcie je naprawdę genialnie, najlepiej jak umiecie. Dzielcie się ze swoją radością, bo to naprawdę oddziałowuje na waszych bliskich. Ja z reguły jestem mega sarkastyczną osobą. Taka trochę pesymistka ze mnie... Chcę coś zmienić. Pewna osoba zawsze powtarza mi, że kiedy będę chciała coś odmienić, spotkają mnie trudności. Absolutnie nie jest to demotywacja, ale odwrotnie. Nie bójcie się, napewno nie zostaniecie z tym sami ;) Teraz skończcie czytać ten jakże długi post i wyjdźcie na dwór, spotkajcie się ze znajomymi i po prostu dobrze się bawcie! Ale za nim to zrobicie... nie obraziłabym się, gdybyście zostawili coś po sobie na dole! Nie zmuszam, haha! Trzymajcie się ;) Buziaki xx 

Blogi na dzisiaj:
http://via-martyna.blogspot.com/
http://blossomhero.blogspot.com/

Zasady są jak zwykle mega proste. Podajecie ceny rzeczy na dole! Nie musicie podawać wszystkich, ale to zwiększa waszą szansę na umieszczenie w następnym poście. Wybieram blogi raczej mało popularne, które w jakiś sposób przyciągną moją uwagę :) 

1klik / 2klik / 3klik 4klik / 5klik / 6klik / 7klik / 8klik
-------------------------------------

Wpadłam na genialny pomysł. Z Karoliną z bloga The Caroline Blog postanowiłam zrobić spotkanie! Tak z okazji zakończenia naszego miesiąca w Jessmili. Będziecie mogli spotkać nas 17 lipca o godzinie 12:00 pod kultową gitarą hard rock cafe. Więcej szczegółów w wydarzeniu :) Będzie można z nami pogadać, pośmiać się, zrobić zdjęcie lub cokolwiek innego! Wszystko na luzie ;) Bardzo zależy nam na tym, abyście do nas dołączyli. To chyba tyle z tych najświeższych informacji.